Uczciwość: jak prezydent Obama znalazł swój głos

To była jego pierwsza kadencja, a prezydent Obama walczył. Bezrobocie utrzymywało się na wysokim poziomie, a wielu wyborcom nie podobał się jego program opieki zdrowotnej, ratowanie samochodów czy pakiet bodźców ekonomicznych. Siedemnaście procent uważało, że jest muzułmaninem, a wielu innych było niepewnych jego wizji. Republikanie z Kongresu masowo głosowali przeciwko jego propozycjom. Na rok przed wyborami parlamentarnymi jego perspektywy polityczne nie wyglądały zbyt dobrze.

Jednak Obama krążył po reelekcji, a teraz ma wskaźnik akceptacji pracy w połowie lat 50-tych. Kluczowy punkt zwrotny nadszedł w grudniu 2011 roku, kiedy prezydent zdał sobie sprawę, że potrzebuje jaśniejszego przesłania i musi znaleźć sposób na odróżnienie swojej wizji od wizji rządu republiki. W przemówieniu do wyborców w Osawatomie w stanie Kansas Obama mówił o znaczeniu sprawiedliwości i walki o klasę średnią. Jak powiedział, problem z gospodarką polegał na tym, że wyborcy czuli, że system jest przeciwko nim sfałszowany, a zbyt wiele korzyści fiskalnych trafia do osób na samym szczycie.

Od tego czasu Obama znalazł swój głos, podkreślając sprawiedliwość gospodarczą i polityczną. W tegorocznym orędziu o stanie państwa kontynuował tę narrację. Mówił o miliarderach z wysoko postawionymi księgowymi oraz o potrzebie inwestowania w edukację i badania. Skarżył się na długie kolejki do głosowania i wezwał komisję do usprawnienia procesu głosowania. Twierdził, że rozwijająca się gospodarka stanowi lepszy sposób na zmniejszenie deficytu niż polityka oszczędnościowa oparta na cięciu programów rządowych. Wezwał Kongres do podniesienia płacy minimalnej, zainwestowania w zaawansowaną produkcję i zreformowania kodeksu podatkowego.



W kwestiach takich jak imigracja, przemoc z użyciem broni i energia odnawialna rzucił rękawicę i odważył się Republikanów, by zagłosowali na „nie”. Jeśli zablokują popularne propozycje, dał jasno do zrozumienia, że ​​będzie starał się przekształcić śródokresowe 2014 roku w referendum w sprawie sprawiedliwości klasy średniej. Gdyby ludzie zastanawiali się, którego Obamy zobaczymy w drugiej kadencji, teraz znamy odpowiedź. Zarówno w swoim przemówieniu inauguracyjnym, jak i o stanie Unii przedstawia jasny wybór. Prosi Republikanów o współpracę z nim, a jeśli tego nie zrobią, pójdzie do opinii publicznej i poprosi o Kongres Demokratów.

Pytanie, przed którym stoi Republika Ludowa, brzmi, jak zareagują na ten plan. W kwestiach takich jak reforma imigracyjna wielu czołowych republikanów wystąpiło z pragmatycznymi rozwiązaniami i ponadpartyjnymi propozycjami. W takich problemach, jak przemoc z użyciem broni, większość republikanów trzyma się swojego stanowiska i nie naciska na istotne zmiany. Jeśli gospodarka nadal będzie się ożywiać w ciągu następnego roku, a bezrobocie w kraju spadnie poniżej siedmiu procent, Obama może być na dobrej drodze do wymuszenia konfrontacji wyborczej.

Bernie Sanders pisze w kampanii